Pieczony indyk

Dziś niedziela, a więc o godz. 12 „babskie popołudnie” 😛 Spotykamy się w gronie 4 kobitek (dla wyrównania poziomu hormonów, mamy jednego osobnika płci męskiej, tzn. piesio naszej koleżanki) mając czas tylko dla siebie. Polecam każdej kobiecie niezależnie od tego czy jest mężatką czy panną, z dziećmi czy bez… znajdźcie sobie takie zaufane grono kilku koleżanek i zaplanujcie chociaż raz w tygodniu wspólne spotkania. Każda coś przygotowuje na obiad lub do kawy. Stroimy się dla siebie i niczym babki z „Sex w wielkim mieście”, cieszymy swoim towarzystwem.Cały tydzień praca-dom-dzieci, praca-dom-zakupy-dzieci, więc parę godzinek odpoczynku od codzienności jest naprawdę bezcenne. Porozmawiać o tym, co nas cieszy, co smuci, jakie mamy problemy, z czym sobie nie radzimy… Nagle okazuje się, że wspólnymi siłami wszystko jest do zrobienia 🙂 Ponieważ dziś spotykałyśmy się u mnie, miałam do przygotowania obiad. W zamrażarce znalazłam dwa udźce z indyka i tym postanowiłam uraczyć moje gościówy 🙂

Składniki:

  • udziec z indyka,
  • marynata (dałam trochę oliwy, odrobinę maggi, tymianek, majeranek, sól, pieprz, paprykę słodką, chilli, czosnek drobno posiekany. Nie potrafię podać ile czego dokładnie, starałam się tak mniej więcej wszystkiego po równo poza chilli, bo z tym trzeba ostrożnie. Zależało mi na uzyskaniu gęsto-płynnej konsystencji. Mięso przyprawiłam już dzień wcześniej, tak aby całą noc mogło się „przegryzać”, a wierzch bardzo delikatnie posypałam przyprawą do drobiu.)

Indyk jest raczej suchym mięsem, więc z pieczeniem trzeba obchodzić się ostrożnie. Piekarnik ustawiłam na 220°C. Do brytfany włożyłam mięso i zalałam je resztą marynaty, całość podlałam niewielką ilością wody i przykryłam. Piekłam tak ok 40 min, po czym zdjęłam przykrycie i kolejne 20 min pilnowałam, żeby się nie spiekł zbyt mocno. Woda pomaga zachować soczystość indyka. Po wyjęciu odstawiłam na chwilę, by mięso odpoczęło 🙂

P.S. Czas pieczenia jest uzależniony od rozmiarów porcji mięsa. Im większe tym więcej czasu trzymamy. Ja mam piekarnik bez termoobiegu. Ale już się przekonałam, że piec piecowi nie równy, więc temperatura i długość pieczenia warto dopasować do swojego sprzętu.

Smacznego :* Dziękuję kobitki za przemiłe popołudnie :*

 

1
Print Friendly

1 comment / Dodaj komentarz poniżej

Dodaj komentarz