Naleśniki z farszem mięsnym

Czasami brak pomysłu na obiad, to najlepsze co może się przytrafić. Sytuacja zmusza nas do kombinowania i wychodzą z tego naprawdę fajne dania. Któregoś dnia weszłam do kuchni, zajrzałam do lodówki i zaczęłam coś z czymś łączyć, a efektem końcowym były takie oto naleśniki. Bardzo szybko zyskały grono wiernych fanów 🙂

Naleśniki:

  • 1 1/2 szklanki mąki,
  • 1 szklanka mleka,
  • 1 szklanka wody gazowanej,
  • 3 jajka,
  • 2 łyżki oleju,
  • 2 łyżeczki oregano,
  • sól i pieprz do smaku.

Farsz:

  • 0,5 kg mięsa mielonego wołowo-wieprzowe,
  • przyprawa do gyrosa,
  • 1/2 puszki kukurydzy,
  • 2-3 łyżki koncentratu pomidorowego,
  • ok 20 dkg tartego sera + ok 12 plastrów sera (ser powinien być dobry, o wyraźnie słonym smaku),
  • 1 papryka czerwona,
  • 1 cebula.

Sos:

  • kwaśna śmietana 18% (lub jogurt naturalny)
  • majonez,
  • 2-3 ząbki czosnku.

Przygotowanie:

Naleśniki jak zawsze 🙂 Mięso przyprawić przyprawą do gyrosa i odstawić. Paprykę kroimy w drobną kostkę. Cebulę drobno posiekać i zeszklić, a następnie dodać mięso. Smażyć dosyć długo, aż będzie mocno zrumienione i nie „pogrudkowane”. Następnie dodajemy paprykę i koncentrat pomidorowy i jeszcze chwilę smażymy. Po zdjęciu patelni z palnika dodajemy kukurydzę i tarty ser. Dokładnie mieszamy. Konsystencja powinna być mokra, więc może się okazać, że koncentratu będzie trzeba dodać trochę więcej. Farsz nakładamy na naleśniki i rolujemy. Układamy w naczyniu żaroodpornym, przykrywając naleśniki plastrami sera. Zapiekamy w 150°C ok. 10 min.

Czosnek przeciskamy przez praskę, i łączymy ze śmietaną i majonezem. W zależności od naszego gustu dajemy albo więcej śmietany (jogurtu) albo majonezu.

Uwielbiam taką wersję naleśników 🙂 A Ty? Co o nich sądzisz? 🙂 Smacznego

4
Print Friendly

2 comments / Dodaj komentarz poniżej

  1. To był ciepły, parny dzień. Akurat wróciłem z wyjazdu służbowego. Nieobecność i czas, który minął od ostatniego posiłku sprawiły, że poczułem lekki głód. Nie był on duży jednak sprawił, że poczułem ochotę na przekąskę. Wchodząc do kuchni w celu zrobienia sobie szybkiej kanapki mającej na celu zaspokojenie uczucia głodu poczułem ten zapach. Zapach podpieczonego sera, bukietu warzyw i mięsa gyros. Zapach ten sprawił, że lekki głód, który czułem jeszcze przed chwilą przeistoczył się w zwierzęce pragnienie. Kiedy wszedłem do kuchni ujrzałem je. Naleśniki. Idealne. Pełne farszu. Okryte zarumienionym od pieczenia w piekarniku serowym płaszczem. Ich wygląd dopełnił wyobrażenia zbudowanego na podstawie zapachu. Zestawienie idealne. Ich smak, lekkość ciasta naleśnikowego w połączeniu z pysznym mięsem i lekką ostrością sosu czosnkowego pokrywającego ser sprawił, że zapomniałem o swoich przeciętnych, zwyczajnych kanapkach. Były zajebiste!
    Naleśniki zapadną mi w pamięć, a ich każdorazowe wspomnienie powoduje cieknącą ślinkę. Ich nadzwyczajność ma jednak jedną wadę. Towarzyszące przygnębienie spowodowane świadomością, że jutro w kuchni pozostaną mi tylko kanapki.
    Dzięki Chili 🙂

Dodaj komentarz